Start

 

 

Więcej na naszym kanale:youtube

Refleksje Braci

Jedność

Ikona

Dzień 14 lutego jest wykorzystywany komercyjnie do granic męskiej wytrzymałości, te słodkie serduszka i inne duperele w sklepowych witrynach.... ale jeśli spojrzymy na to z innej strony?
Chciałbym się z Wami podzielić jedną refleksją z książeczki Gary Chapman'a: "Małżeństwo, o jakim marzysz" (wydawnictwo Vocatio).
Rdz 2, 24
Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem
Pwt 6, 4
Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem - Panem jedynym

Hebrajskie słowo 'jedno' użyte w pierwszym cytacie jest tym samym słowem, którego Bóg używa na określenie siebie samego (Panem Jedynym).

Przechodząc od razu do konkluzji: mamy starać się tworzyć z żoną taką wspólnotę, jak Bóg Ojciec z Synem Bożym i Duchem Świętym w Trójcy Świętej. Na każdej płaszczyźnie. Będąc indywidualnymi osobami, ale jednak w jedności.

Nieosiągalne, powiecie. Po ludzku na pewno, dlatego musimy do tej pary ludzkiej zapraszać zawsze Boga. I naśladować Jego Syna w poświęcaniu się małżonce, słuchając się Ducha Świętego.

I piszę to ja, któremu jeszcze bardzo daleko do takiej jedności, piszę te słowa w dużej mierze do siebie samego. Daleko mi do tego poświęcenia, dawania siebie, uwagi poświęcanej osobie danej mi przez Boga do budowania jedności na wzór osób Trójcy Świętej (vide w szczegółach Familiaris Consortio 11-15 oraz 17-19)

graftrojkat

Przypomnijcie też sobie naukę Jacka Pulikowskiego na spotkaniu z Bractwem.

Uwierzmy, że Bóg może nas obdarować taką jednością. Jak mówił Jacek Pulikowski: "Niech to się stanie naszym marzeniem, i to marzeniem, które możemy realnie osiągnąć, z Bożą pomocą."

Czy jesteśmy jeszcze singlami i marzymy dopiero o związku, czy dążymy do sakramentu małżeństwa, gdyż jesteśmy narzeczonymi, lub gdy nieudolnie czasem budujemy nasze małżeństwo - zawsze miejmy ten cel przed oczami, dany nam przez Boga. To nasza droga do świętości.

Czy przyciągam swoją żonę do Chrystusa postawą służenia? - Ja biję się publicznie w pierś...
Gary Chapman pisze: "Nawet, jeśli druga strona nie chce, nie może się zmienić, lub już może odpuściła budowanie tej jedności, bo daliśmy ciała w przeszłości, to zawsze możemy zacząć od siebie." (Mt 7,5)
I jak mówił Jacek Pulikowski: "Z pomocą łaski Bożej to jest możliwe."

Walczmy, Panowie!

Rafał Mołas

Największą klęską mężczyzny jest stan bezużyteczności

Kiedyś ks. Krzysztof powiedział, że jedną z największych klęsk mężczyzny jest stan bezużyteczności. Współczesny świat coraz bardziej przypomina utopię z "Nowego wspaniałego świata" Aldousa Huxleya, gdzie wszyscy muszą być szczęśliwi, mają wolność od ograniczeń moralnych, religię zastępują seks i rozrywka.

Czy kiedykolwiek myślałeś, że jesteś słaby?

Czy kiedykolwiek myślałeś, że jesteś słaby? Ja wiele razy. Czy często upadałeś? Ja tak. Czy po którymś upadku z kolei stwierdziłeś, że sam się już nie podniesiesz? Czy zrozumiałeś ze smutkiem, że po ludzku już nie dasz sobie rady i tak naprawdę nikt nie jest w stanie podnieść cię z ziemi? Czy dotarło do ciebie, że w momentach największego zwątpienia jesteś zupełnie sam ze swoim cierpieniem? Co wtedy zrobiłeś?

Ewangelizacja, refleksje po prezentacji Mateusza

Ewangelizacja, temat szeroki, o którym napisano już tony i tomy. Jednak wciąż aktualny i żywy, bliski każdemu kto poważnie traktuje swoje miejsce w Kościele. Podstawowym filarem ewangelizacji jest nasze spotkanie z Jezusem Chrystusem, doświadczenie Jego miłości i przebaczenia oraz nawiązanie z Nim osobistej relacji. To fundamentalne, najważniejsze i niezbędne spotkanie dla naszej potrzeby, ale też i obowiązku aby iść i innym mówić o Jezusie Chrystusie.

Po co tu jestem? Cel?

Podsumowanie weekendu w Porszewicach.

Zadałem sobie po przyjeździe na mszy świętej pytanie:
Po co tu jestem? Cel?

Odpowiedź uzyskałem szybko:
Bóg jest.

Weekend Liderów Grup Męskich z Billem Moyerem

   Już po raz drugi miałem zaszczyt i ogromną radość reprezentować Bractwo Św. Pawła na Weekendzie Liderów Grup Męskich w Porszewicach, pod Łodzią. Wyjeżdżając z Ośrodka Rekolekcyjno-Konferencyjnego Archidiecezji Łódzkiej w zeszłym roku wiedziałem, że muszę tam wrócić ponownie. Nie tyle chodziło o samo miejsce spotkania, ale o Braci, z którymi jechałem i o relacje, które mogłem z nimi zbudować. Pojechałem tam aby zdobyć potrzebną wiedzę, ale przede wszystkim aby posilić się duchowo, wzmocnić wewnętrznie i potwierdzić samemu sobie, że podążam właściwą drogą. Nie jechałem tam tylko po to, aby wyrwać się na weekend. Modliłem się o konkretne owoce, które ten wyjazd mógłby mi przynieść. Jestem szczęśliwy bo tak się stało. Kolejnym bardzo konkretnym powodem, dla którego musiałem tam być była figura Matki Boskiej w tamtejszej kaplicy. W zeszłym roku, modląc się przed Nią poczułem Jej ogromną miłość. Myślałem o tym potem wielokrotnie i pragnąłem tam wrócić, aby znów przed Nią uklęknąć.

Męski azymut

   Na weekend liderów grup męskich w Porszewicach chciałem jechać od dawna. W poprzednich latach zawsze coś stało na przeszkodzie. Widząc entuzjazm i radość Braci po powrocie wiedziałem, że musi to być dobry czas. Zaczęło się od przydługiego wstępu gdzie każdy z uczestników miał się przedstawić i odpowiedzieć na pytanie: „Jak Pan Bóg zdobył mnie w moim życiu?” Sceptycznie do tego nastawiony usłyszałem świadectwo wiary wielu osób. Kolejne dzielenia i rozmowy z mężczyznami pokazały mi jak wiele pokus i zagrożeń na mnie czeka.

Kto może chodzić po wodzie?

Chodzić po wodzie? Jak Piotr jesteśmy powołani do chodzenia po wodzie. W pierwszej kolejności musimy jednak wejść do łodzi. Żeby do niej wejść trzeba sobie uzmysłowić kim naprawdę jestem i jakie jest moje powołanie.